
Dzień dobry, kocham was bardzo serdecznie na kanale Walka o fundację. Jasemin staje się coraz brutalniejsza, Beyza rozpoczyna własną polityczną grę, a Hanser po raz kolejny zostaje upokorzona przez człowieka, którego mimo wszystko nie potrafi całkowicie wyrzucić ze swojego serca. Za moment pojawia się tajemnicza przesyłka, niebezpieczny szantaż i kolejne ślady mogące doprowadzić do odkrycia prawdy o śmierci Jasemin. Usiądźcie wygodnie, bo to dopiero początek wydarzeń, które wstrząsną rodziną Develioglu.
Napięcie przy śniadaniu i polityczna debata o fundacji.
Po spotkaniu dotyczącym testamentu Jasemin wszyscy są przekonani, że sprawa fundacji została już praktycznie rozstrzygnięta. Jasemin pozostawiła przecież wyraźną wolę, aby obowiązki związane z fundacją przejęła Hanser. Problem polega jednak na tym, że Hanser odmówiła, a ta decyzja otworzyła drzwi ludziom mającym zupełnie inne plany. Przy śniadaniu atmosfera od samego początku jest napięta. Engin przypomina wszystkim, że Jasemin ufała Hanser i chciała właśnie jej powierzyć przyszłość fundacji. Zanim jednak ktokolwiek zdąży rozwinąć temat, do rozmowy włącza się Nusret. Mężczyzna nie ukrywa, że fundacja to nie tylko działalność charytatywna, ale również wpływy, pieniądze i prestiż nazwiska Develioglu. Według niego zarządzanie powinno pozostać wyłącznie w rękach rodziny. Kiedy wydaje się, że naturalnym rozwiązaniem będzie pozostawienie stanowiska dotychczasowej dyrektorce Deniz, Nusret wysuwa propozycję, która wywoła prawdziwą burzę: — Mam inną kandydatkę, rozmawiałem już o tym z rodziną. Najlepszym wyborem będzie Beyza Develioglu.
W salonie zapada cisza. Nawet osoby siedzące przy stole nie potrafią ukryć zaskoczenia. Mukadder natychmiast popiera ten pomysł. Twierdzi, że Beyza jest wykształcona, kompetentna i przede wszystkim należy do rodziny – według niej właśnie to ma największe znaczenie. Cihan nie wygląda jednak na zachwyconego. Choć nie broni Hanser, nie zamierza również bezwarunkowo popierać planów swojej matki.
Lojalność Melicha i głosowanie udziałowców.
W tym samym czasie Hanser rozmawia z Melichem. Kobieta wyjaśnia mu wydarzenia minionej nocy: opowiada o wypadku, o dziewczynie potrąconej przez samochód i o długich godzinach spędzonych w szpitalu. Melih słucha uważnie. — Wystarczy, że będziesz ze mną szczera, niczego więcej nie oczekuję — słowa mężczyzny pełne są troski i lojalności.
Hanser doskonale zdaje sobie sprawę, że Melih próbuje ją chronić przed całym światem. Jednak myśli nieustannie wracają do innego problemu. Nie chce fundacji, nie chce stanowiska, nie chce nienawiści Cihana. Pragnie jedynie spokojnie urodzić dziecko i zapewnić mu bezpieczeństwo. Gdy Jasemin żyła, wszystko wyglądało inaczej. Dziś Cihan nie potrafi nawet spokojnie przebywać z nią w jednym ogrodzie – jak mieliby pracować razem w tej samej firmie? Melih próbuje przekonać ją, by spojrzała na sprawę inaczej. Przypomina, że Jasemin zawsze miała swoje powody i nigdy nie podejmowała decyzji bez głębszego sensu.
Tymczasem w rezydencji walka o fundację staje się coraz ostrzejsza. Mukadder otwarcie wspiera Beyzę. — Moja córka jest bardziej wykształcona, bardziej kompetentna i przede wszystkim należy do tej rodziny.
Na te słowa natychmiast reaguje Cihan. Przypomina matce, że skoro argumentem przeciwko Hanser jest ciąża, to dokładnie ten sam argument można zastosować wobec Beyzy, która również jest matką. Rozmowa coraz bardziej przypomina polityczną debatę. W końcu zapada decyzja: o wszystkim zdecyduje głosowanie udziałowców. Każdy odda głos na wybranego kandydata, a jeżeli większość go poprze, pozostali będą musieli zaakceptować ten wybór. Mukadder jest wyraźnie zadowolona, Beyza również – dla obu kobiet jest to idealna okazja, aby ostatecznie usunąć Hanser z życia rodziny.
Starcie mężczyzn i intrygi Beyzy.
Podczas gdy w rezydencji trwa walka o władzę, Melih spotyka się z Cihanem. Rozmowa szybko zamienia się w starcie dwóch mężczyzn. Cihan próbuje wyjaśnić wydarzenia poprzedniej nocy, ale Melih nie zamierza słuchać żadnych tłumaczeń. — Nie interesuje mnie, co się wydarzyło, interesuje mnie tylko jedno: nie krzywdź Hanser.
Cihan odpowiada z irytacją, twierdzi, że Melih niczego nie rozumie. Melih jednak pozostaje niewzruszony, jest absolutnie pewien uczuć swojej żony: — Kocha tylko ciebie, jesteś tak zaślepiony zazdrością, że nawet tego nie widzisz.
Te słowa trafiają w Cihana mocniej, niż chciałby przyznać. Po raz kolejny ktoś przypomina mu o uczuciach, przed którymi tak desperacko próbuje uciekać.
Tymczasem Beyza rozpoczyna własną kampanię przed głosowaniem. Doskonale wie, że bez odpowiedniej liczby głosów nie osiągnie celu. Dlatego postanawia wykorzystać wszystkie dostępne środki, nawet szantaż. I właśnie wtedy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Po spotkaniu z Melichem napięcie wokół Hanser nie tylko nie maleje, ale wręcz zaczyna przybierać niebezpieczne rozmiary. Kobieta nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że w tym samym czasie Beyza uruchamia plan, który ma całkowicie zniszczyć jej pozycję w rodzinie Develioglu i raz na zawsze przekreślić możliwość objęcia fundacji Jasemin. Beyza doskonale rozumie, że sama ambicja nie wystarczy – potrzebuje głosów, potrzebuje sojuszników i przede wszystkim potrzebuje ludzi, którzy uwierzą w jej wersję wydarzeń. Dlatego postanawia wykorzystać plotki, niedomówienia i narastające konflikty. Rozpoczyna od rozmowy z Melichem. Udaje zatroskaną kobietę, która martwi się o spokój rodziny, ale pod maską troski kryje się ktoś zupełnie inny. — Naprawdę nie widzisz, co się dzieje? — pyta z pozorną niewinnością. — Hanser wróciła do domu późno w nocy razem z Cihanem, czy to nie wydaje się dziwne?
Melih natychmiast rozumie, do czego zmierza Beyza. Nie daje się jednak sprowokować, spokojnie odpowiada, że zna prawdę i nie potrzebuje jej interpretacji wydarzeń: — Ufam żonie, w przeciwieństwie do ciebie nie buduję życia na podejrzeniach.
Te słowa wywołują na twarzy Beyzy wyraźną frustrację. Kobieta liczyła na coś zupełnie innego – była przekonana, że uda jej się zaszczepić w Melichu niepewność, która później zamieni się w konflikt. Jej plan kończy się jednak porażką.
Bransoletka z domu Jasemin i nowy szantaż Mukadder.
Tymczasem Engin nie zamierza rezygnować ze walki o spełnienie ostatniej woli swojej siostry. W jego sercu nieustannie brzmią słowa Jasemin: pamięta każdą chwilę, kiedy pomagała innym, kiedy poświęcała siebie dla potrzebujących i kiedy budowała fundację, która stała się sensem jej życia. Dlatego postanawia jeszcze raz porozmawiać z Hanser. Kiedy przyjeżdża do domu, zastaje ją i Cihana na tarasie. Atmosfera jest spokojna, ale w oczach Engina od razu widać determinację człowieka, który nie zamierza się poddać. Rozmowa szybko schodzi na temat Jasemin. Engin wspomina siostrę z ogromnym wzruszeniem. Opowiada, jak zawsze stawiała innych przed sobą, jak chroniła rodzinę i jak wiele poświęciła dla ludzi znajdujących się pod opieką fundacji. — Kiedy zostałem sam, otworzyła przede mną drzwi swojego domu, nigdy niczego od mnie nie oczekiwała. Po prostu była obok wtedy, kiedy jej potrzebowałem — głos mężczyzny zaczyna drżeć. Po raz pierwszy od dawna pozwala sobie pokazać ból, który ukrywał od śmierci siostry. — Jeśli nie spełnię jej ostatniej prośby, ten ciężar zostanie ze mną do końca życia. Nie każ mi nosić go samotnie, Hanser.
Słowa Engina trafiają prosto do serca kobiety. Przez dłuższą chwilę nie potrafi odpowiedzieć. Wie, jak bardzo Jasemin ją kochała; wie również, że Engin nie walczy o władzę, pieniądze ani wpływy. Nagle rozmowa schodzi na zupełnie inny temat. Engin wyciąga bransoletkę znalezioną w domu Jasemin. Przedmiot od początku wydawał mu się podejrzany. — Czy widziałaś ją kiedyś wcześniej?
Hanser dokładnie ogląda biżuterię, kręci głową – nie rozpoznaje jej, nie ma pojęcia, do kogo mogła należeć. Engin wyjaśnia, że przekazał ją policji i ma nadzieję, że stanie się ważnym tropem w śledztwie dotyczącym śmierci Jasemin. Te słowa sprawiają, że sytuacja staje się znacznie poważniejsza, bo jeśli bransoletka rzeczywiście należy do osoby zamieszanej w tragedię, może doprowadzić śledczych prosto do prawdy.
Tymczasem w innym miejscu rezynencji Derya i Gonca kontynuują własną tajemniczą grę przeciwko Mukadder. Do domu dociera tajemnicza przesyłka – paczka niemal wpada w ręce Cemila. Przez to obie kobiety wpadają w panikę. Przez długą chwilę improwizują, wymyślając kolejne historie mające ukryć prawdziwe przeznaczenie zamówionego przedmiotu. Na szczęście udaje im się wybrnąć z sytuacji. Jednak coraz wyraźniej widać, że przygotowują coś znacznie większego – coś, co według nich ma być ostatecznym ciosem wymierzonym w Mukadder. Nie wiedzą jeszcze, że wokół rodziny Develioglu zaczyna krążyć znacznie groźniejsze niebezpieczeństwo. Nie wiedzą również, że bransoletka odnaleziona w domu Jasemin może już wkrótce uruchomić lawinę wydarzeń, która doprowadzi do ujawnienia sekretów ukrywanych przez wiele miesięcy.
Do Mukadder trafia kolejna anonimowa przesyłka. Tym razem sytuacja jest znacznie poważniejsza. Starsza kobieta od dawna otrzymuje niepokojące wiadomości od nieznanej osoby, która najwyraźniej zna jej największe tajemnice. Telefon dzwoni ponownie, po drugiej stronie słyszy głos pełen chłodnej pewności siebie. — Dowiedziałaś się już, z kim rozmawiasz?
Mukadder próbuje zachować spokój, ale coraz trudniej ukryć strach. — Czego ode mnie chcesz? Odpowiedź sprawia, że krew niemal zastega jej w żyłach: — Wiem więcej niż ci się wydaje. A jeśli nie będziesz współpracować, następna przesyłka może trafić do twojego syna.
To już nie są groźby rzucane na oślep – to szantaż, i Mukadder doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Oskarżenia nad grobem Jasemin i reakcja Meliha.
W tym samym czasie Beyza kontynuuje swoją kampanię wyborczą: odwiedza kolejnych członków rodziny i próbuje zdobywać poparcie przed głosowaniem. Jest przekonana, że zwycięstwo znajduje się już na wyciągnięcie ręki. Nie zauważa jednak, że jej własna pewność siebie zaczyna stawać się największym zagrożeniem. Tymczasem Hanser coraz częściej wraca myślami do rozmowy z Enginem. Każde jego słowo odbija się echem w jej głowie. Przypomina sobie Jasemin: przypomina sobie wszystkie chwile wsparcia, które od niej otrzymała; przypomina sobie kobietę, która wierzyła w nią nawet wtedy, gdy inni odwracali wzrok. Po raz pierwszy zaczyna zastanawiać się, czy odrzucenie propozycji rzeczywiście było właściwą decyzją. Nie wie jednak, że Cihan przygotowuje dla niej kolejne bolesne spotkanie – spotkanie, które jeszcze bardziej skomplikuje wszystko. To, co dotąd wydawało się niemożliwe do naprawienia, teraz, kiedy w grę ponownie wejdzie pamięć o Jasemin, dawne uczucia, niewypowiedziane pretensje i walka o przyszłość fundacji, sprawi, że żadne z nich nie będzie mogło już ukrywać prawdy przed samym sobą.
Rozmowa ze swoimi myślami, ale spokojnie, trwa długo. Słowa dotyczące Jasemin nieustannie wracają do niej niczym echo, którego nie sposób uciszyć. Im bardziej próbuje przekonać samą siebie, że podjęła właściwą decyzję, tym mocniej czuje ciężar odpowiedzialności – za wszelką cenę chce chronić i unikać kolejnych konfliktów. Z drugiej strony nie potrafi zapomnieć, że fundacja była ostatnim marzeniem kobiety, która traktowała ją jak własną siostrę.
Tymczasem w rezydencji Develioglu sytuacja staje się bardziej napięta. Beyza nie zamierza czekać biernie na wynik głosowania. Jest przekonana, że stanowisko przewodniczącej fundacji powinno należeć do niej, i zrobi wszystko, aby tak się stało. Coraz bardziej, otwarcie, pokazuje swoją ambicję, a jej rozmowy ze słonkami rodziny zaczynają przypominać polityczną kampanię. Engin potyka Sinem, próbując znaleźć choć jedną osobę, która pomoże mu przekonać Hanser do zmiany decyzji. Sinem doskonale rozumie jego argumenty. Sama uważa, że Beyza nie jest odpowiednią osobą do kierowania fundacją stworzoną przez Jasemin. — Nawet gdybyśmy na chwilę zapomnieli o ostatniej woli Jasemin, Beyza nadal nie byłaby właściwym wyborem — mówi szczerze.
Engin przyznaje jej rację. Oboje wiedzą, że za kandydaturą Beyzy stoją przede wszystkim Nusret i jego interesy – nie chodzi o pomoc potrzebującym ani o kontynuowanie misji Jasemin; chodzi o wpływy, kontrolę i władzę. Jednak prawdziwe problemy dopiero się rozpoczynają. Beyza postanawia zastosować sytuację między Hanser a Cihanem jako broń: jest przekonana, że jeśli odpowiednio podsyci plotki, uda jej się całkowicie zniszczyć reputację rywalki. Podczas jednej z rozmów próbuje ponownie manipulować Melichem. Przypomina mu, że Hanser wróciła do domu późno w nocy razem z Cihanem i sugeruje, że nie wszystko wygląda tak niewinnie, jak powinno. Melih natychmiast przerywa jej wywód: — Nie potrzebuję twoich rad ani podejrzeń. Wiem, kim jest moja żona i wiem, jakie ma serce.
Takiej odpowiedzi Beyza się nie spodziewała – liczyła na zazdrość, liczyła na konflikt, liczyła na wybuch emocji. Zamiast tego spotyka się z lojalnością, której nie potrafi zrozumieć. Rozdrażniona wraca do własnych planów, ale coraz bardziej zaczyna tracić kontrolę nad sytuacją.
W tym samym czasie Hanser odbiera telefon od Engina. Mężczyzna dzwoni z samego rana, ponieważ martwi się losem dziewczyny, którą poprzedniej nocy uratowali po wypadku. Okazuje się, że Sila zniknęła ze szpitala. Nie zostawiła żadnej wiadomości, nie powiedziała nikomu, dokąd się wybiera – po prostu odeszła. Hanser jest wyraźnie zaniepokojona: dziewczyna nie miała pieniędzy, nie miała rodziny ani miejsca, do którego mogłaby wrócić, mimo to zniknęła bez śladu. Engin próbuje zachować spokój, ale w jego głosie słychać niepokój. — Być może przestraszyła się pomocy. Czasem ludzie, którzy całe życie walczyli sami, nie potrafią zaufać innym.
Choć te słowa brzmią rozsądnie, żadnemu z nich nie przynoszą ukojenia.
Cihan dowiaduje się, że Hanser zaczęła się wahać, i zamiast pozwolić spokojnie podjąć decyzję, postanawia skonfrontować ją z brutalną wersją rzeczywistości, którą sam stworzył w swojej głowie. Nie wie jeszcze, że jego słowa zranią Hanser bardziej niż wszystkie wcześniejsze konflikty. A kiedy do tej konfrontacji dojdzie przy grobie Jasemin, dawne rany otworzą się na nowo, a emocje, które oboje tak długo próbowali ukrywać, ponownie wyjdą na powierzchnię. Po rozmowie z Enginem wydawało się, że Hanser wreszcie odzyskała odrobinę spokoju, to jednak tylko pozory. Los przygotował dla niej kolejną bolesną próbę, a człowiekiem, który zamierza ją przeprowadzić, jest sam Cihan. Niedługo później kobieta otrzymuje wiadomość. Cihan chce się z nią spotkać, a ton jego słów nie pozostawia miejsca na dyskusję: „Wsiadaj do samochodu i przyjedź tutaj, znajdziesz odpowiedzi na wszystkie pytania”. Hanser nie rozumie, o co chodzi, mimo to jedzie na miejsce. Nie spodziewała się jednak, dokąd zabierze ją były mąż.
Cihan prowadzi ją na cmentarz, dokładnie przed grobowiec Jasemin. Już sam widok nagrobka sprawia, że serce Hanser zaczyna bić szybciej, a wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą – przed oczami staje jej kobieta, która zawsze była dla niej wsparciem, która wierzyła w nią nawet wtedy, gdy inni odwracali się plecami. Jednak Cihan nie przyprowadził jej tam po to, aby wspólnie wspominać Jasemin – przyprowadził ją tam, aby ją osądzić. Patrząc prosto w oczy Hanser, zaczyna mówić słowa pełne chłodu i rozczarowania: — Kobieta, którą znała Jasemin, nie była taka jak ty dzisiaj. Tamta Hanser była silna, potrafiła walczyć o swoje życie, zarabiała własnymi rękami i nigdy nie pozwalała nikomu się upokorzyć.
Każde kolejne zdanie działa jak kolejny cios, a Cihan nie przestaje: — Tamta Hanser była dumna i honorowa, potrafiła stanąć na własnych nogach. Kobieta, którą widzę teraz, nie przypomina osoby, którą Jasemin uważała za godną zaufania.
Hanser próbuje zachować spokój, ale w jej oczach pojawia się ból. — Zawsze byłam tą samą kobietą. Cihan natychmiast odpowiada: — Nie oszukuj siebie. Ostatnio oszukiwałaś wszystkich wokół, dziś nie jesteś osobą, która mogłaby być przykładem dla innych kobiet.
To właśnie wtedy Hanser rozumie prawdziwy cel tego spotkania. Nie chodzi o Jasemin, nie chodzi o fundację, nie chodzi nawet o ostatnią wolę zmarłej – Cihan chce ją zniechęcić, chce, by zrezygnowała i nie miała odwagi usiąść na fotelu przewodniczącej fundacji. Na koniec wypowiada słowa, które długo pozostaną w jej pamięci: — Zanim odpowiesz Enginowi, zastanów się nad tym: gdyby Jasemin widziała cię dzisiaj, czy nadal uznałaby cię za godną swojego miejsca?
Dla Hanser to moment niezwykle bolesny. Po powrocie do domu kobieta jest całkowicie rozbita emocjonalnie. Melih od razu zauważa, że coś jest nie tak. Kiedy dowiaduje się, że Cihan zabrał ją na cmentarz, jego gniew eksploduje: — Za kogo on się wyobraża, kim jest, żeby cię osądzać?!
Hanser nie próbuje go bronić, po raz pierwszy przyznaje, jak bardzo zabolały ją jego słowa: — Powiedział, że nie jestem już kobietą, którą kiedyś byłam, powiedział, że myślę tylko o własnych korzyściach.
Melih nie może w to uwierzyć. Doskonale wie, ile poświęceń kosztowało Hanser ostatnie kilka miesięcy; wie, przez co przeszła i jak wiele razy musiała walczyć sama przeciwko wszystkim. — Twój jedyny ciężar, który powinnaś teraz nosić, to dziecko pod swoim sercem. Całą resztę zostaw mnie.
Te słowa przynoszą Hanser odrobinę ulgi, ale nie są w stanie wymazać ran zadanych przez Cihana.
Tymczasem w rezydencji rozgrywa się kolejny dramat. Mukadder nadal otrzymuje te przesyłki i telefony od nieznanego szantażysty. Kobieta jest coraz bardziej przerażona. Tym razem rozmowa staje się jeszcze bardziej niebezpieczna, anonimowy głos nie pozostawia złudzeń: — Jeśli nie zrobisz tego, czego chcę, następna paczka trafi do twojego syna.
Po raz pierwszy na twarzy Mukadder pojawia się prawdziwy strach – nie jest to strach przed utratą pieniędzy, nie jest to strach przed skandalem; to strach przed ujawnieniem tajemnicy, którą ukrywa od lat. Jednocześnie Beyza nadal walczy o głosy przed nadchodzącym głosowaniem: odwiedza krewnych, składa obietnice i próbuje budować poparcie. Jest przekonana, że zwycięstwo jest już blisko. Nie wie jednak, że jej przeciwnikiem nie będzie tylko Hanser – coraz więcej osób zaczyna dostrzegać jej prawdziwe intencje; coraz więcej osób zauważa, że nie chodzi jej o pomoc potrzebującym ani o spełnienie marzeń Jasemin, chodzi wyłącznie o władzę.
Wieczorem Hanser wraca myślami do wszystkich wydarzeń tego dnia: do rozmowy z Enginem, do wspomnień o Jasemin, do słów wypowiedzianych przez Cihana na cmentarzu. I właśnie wtedy podejmuje decyzję. Nie mówi jeszcze nikomu, jaka będzie jej odpowiedź, nie zdradza swoich planów, ale po raz pierwszy od długiego czasu przestaje myśleć wyłącznie o własnym bólu. Zaczyna zastanawiać się nad tym, czego naprawdę chciała Jasemin. A kiedy kobieta, która przez całe życie walczyła o innych, staje przed wyborem między własnym spokojem a spełnieniem ostatniej woli ukochanej osoby, los zwykle przygotowuje wydarzenia, których nikt nie jest w stanie przewidzieć. Czy Hanser zgodzi się przejąć fundację i stanie naprzeciw Beyzy? Czy szantażysta doprowadzi Mukadder do całkowitego upadku i czy Cihan zrozumie, że próbując zranić Hanser, tak naprawdę niszczy samego siebie? Odpowiedzi są już bardzo blisko, a burza, która od dawna zbierała się nad rodziną Develioglu, dopiero zaczyna pokazywać swoją prawdziwą siłę. Dziękuję za wspólnie spędzony czas. Jeśli podobała wam się ta historia, koniecznie zostawcie polubienie, komentarz i zasubskrybujcie kanał. Do zobaczenia w kolejnym odcinku, gdzie poznamy dalsze losy Hanser, Cihana i całej rodziny Develioglu. Trzymajcie się i do usłyszenia.
Czy bezwzględne słowa Cihana wypowiedziane przed grobowcem Jasemin ostatecznie zniechęcą Hanser do walki o fundację, czy też nowa intryga szantażysty oraz znaleziona przez Engina bransoletka pozwolą wreszcie zdemaskować wszystkie sekrety Beyzy i Mukadder?