W tym samym czasie w niewielkim wiejskim domu Cemila rozgrywała się znacznie gwałtowniejsza scena. Cihan stał pośrodku salonu naprzeciwko Hanser i Meliha. Jego twarz była napięta, a ciemne oczy błyszczały gniewem. Cemil stał przy stole, Derya zaś obserwowała wszystkich z mieszaniną ciekawości i niepokoju.

— Cihanie, pozwól mi wyjaśnić — zaczął Melih. — To, co zobaczyłeś, nie wygląda tak, jak myślisz. — Milcz! — przerwał mu Cihan lodowato. — Ani jednego słowa więcej! — Ale Hanser nie zrobiła niczego złego.

Cihan zrobił krok w jego stronę. — Powiedziałem: milcz. Nie jesteś jej obrońcą, choć bardzo starasz się odgrywać tę rolę.

Hanser patrzyła na Cihana ze łzami w oczach. Jedną rękę trzymała blisko brzucha, jakby próbowała ochronić nienarodzone dziecko przed każdym ostrym słowem. — Dlaczego tu przyszedłeś? — zapytała cicho. — Żeby ponownie mnie osądzić? — Nie muszę cię osądzać. Sama wydałaś na siebie wyrok. — Nic o mnie nie wiesz. — Wiem wystarczająco dużo! — wybuchnął. — Wiem, że patrzyłaś mi w oczy i mówiłaś, że dziecko nie jest moje. Wiem, że chwilę później pozwoliłaś Melihowi występować w roli troskliwego przyszłego ojca. I wiem, że cała ta rodzina próbuje zrobić ze mnie głupca.

Cemil zmarszczył brwi. — Co masz na myśli, mówiąc: cała rodzina?

Cihan sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki, wyjął fotografię i przez moment wpatrywał się w nią tak, jakby trzymał w dłoni fragment własnego zniszczonego życia. Na zdjęciu widniał on i Hanser wychodzący razem ze szpitala. Cihan podtrzymywał ją za ramię, a ona patrzyła na niego z bólem, lecz także z uczuciem, którego nie potrafiła ukryć.

— To zdjęcie wykonano w dniu, w którym zapewniałaś wszystkich, że nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego — powiedział. — Tego samego wieczoru Melih opowiadał, że to jego dziecko. Ile kłamstw potrzeba, żeby przykryć jedno prawdziwe uczucie? — Podał fotografię Cemilowi. Derya natychmiast zajrzała mężowi przez ramię. — Hanser! — wymamrotał Cemil. — Co to ma znaczyć?

Hanser zamknęła oczy. Łza spłynęła jej po policzku. — To znaczy tylko tyle, że Cihan zawiózł mnie do szpitala. — Byłam chora i właśnie tam lekarz powiedział mi o ciąży — dodał Cihan. — A ona nawet wtedy nie zdobyła się na prawdę.

Melih spuścił wzrok. Jego milczenie tylko spotęgowało gniew Cihana. — Spójrz na mnie, Hanser — zażądał Cihan. — Chcę usłyszeć to jeszcze raz. Powiedz przy wszystkich, że dziecko jest Meliha.

Hanser uniosła drżący podbródek. — To dziecko nie jest twoje.

W pokoju zapanowała ciężka cisza. Cihan zaśmiał się krótko i gorzko. — Nawet teraz, kiedy widzę, jak drżysz, nadal kłamiesz. — Powiedziałam prawdę, którą musisz przyjąć. — Nie mów mi, co muszę przyjąć! — krzyknął. — Straciłem przez ciebie wszystko: zaufanie, spokój, godność. A ty stoisz przede mną i zachowujesz się tak, jakbym to ja był winny. — Bo nie pytasz, tylko oskarżasz — odpowiedziała nagle Hanser. — Nigdy nie próbowałeś zrozumieć, dlaczego się boję. Chcesz znać prawdę, ale tylko taką, która da ci prawo decydowania za mnie.

Jej słowa dotknęły go boleśnie, lecz gniew okazał się silniejszy. Cihan wyjął z kieszeni białą kopertę. — Skoro chodzi wam o bezpieczeństwo, pieniądze i wygodne życie, proszę bardzo. — Rzucił kopertę na podłogę. Wypadły z niej banknoty, rozsypując się pod nogami domowników. Hanser spojrzała na nie, jakby Cihan uderzył ją w twarz. — Jak możesz? — wyszeptała. — To pieniądze na lekarza, mieszkanie i wszystkie kłamstwa, które jeszcze zamierzacie wymyślić. Teraz nikt nie powie, że Cihan Develioglu porzucił potrzebującą kobietę. — Zabierz je — powiedziała Hanser, a jej głos zadrżał. — Nie chcę od ciebie ani jednej monety. — Ty może nie chcesz, ale twoja rodzina z pewnością znajdzie dla nich zastosowanie.

Cemil zacisnął pięści, lecz Derya położyła mu dłoń na ramieniu, powstrzymując go przed odpowiedzią. Melih zrobił krok w stronę Cihana. — Posunąłeś się za daleko. — A ty przekroczyłeś granicę już dawno temu. Jeśli jeszcze raz wykorzystasz jej strach, żeby zająć moje miejsce, będziesz miał do czynienia ze mną. — Hanser nie jest miejscem, które można zająć — odparł Melih. — Jest człowiekiem i właśnie dlatego wybrała milczenie zamiast życia pod twoimi rozkazami.

Cihan spojrzał na niego z nienawiścią, a potem przeniósł wzrok na Hanser. — Pewnego dnia zrozumiesz, komu zaufałaś, ale wtedy mnie już przy tobie nie będzie.

Odwrócił się i ruszył do drzwi. Hanser patrzyła za nim, niezdolna wydobyć głosu. Chciała go zatrzymać, powiedzieć, że każde kłamstwo miało chronić ich dziecko, że bała się Beyzy, Mukadder i potęgi nazwiska Develioglu. Jednak w gardle uwięzły wszystkie słowa.

Cihan zszedł z ganku i szerokim krokiem ruszył w stronę bramy. Melih chwycił torbę wiszącą na wieszaku i pobiegł za nim. — Cihanie, zaczekaj! — Mężczyzna zatrzymał się dopiero przy samochodzie. — Ona cię kocha — powiedział Melih. — Właśnie dlatego tak bardzo się boi.

Cihan otworzył drzwi. — Jeśli to jest miłość, wolę jej nienawiść. — Wsiadł do samochodu i odjechał, wzbijając spod kół chmurę kurzu.

Melih wrócił do domu. W salonie sytuacja zdążyła się zmienić. Cemil stał nad płaczącą Hanser, wrzeszcząc tak głośno, że drżały szyby. — Przyniosłaś nam wstyd! Najpierw Cihan, teraz Melih, a jutro kto? Cała wieś będzie o nas mówiła! — To moja sprawa — odpowiedziała Hanser. — Nie masz prawa mnie poniżać. — Pod moim dachem mam każde prawo!

Derya klęczała na podłodze i zbierała banknoty. Gdy zauważyła drugą fotografię wsuniętą do koperty, uniosła ją z ekscytacją. — Cemil, spójrz! Przecież za te pieniądze możemy spłacić długi i jeszcze zostanie.

Gniew Cemila natychmiast zmieszał się z chciwością. Podbiegł do stołu, na którym leżały kwiaty oraz prezenty brought przyniesione wcześniej dla Hanser. — To wszystko zostaje — oznajmił. — Te pieniądze należą do Hanser — zaprotestował Melih. — Nie należą już do nikogo! Wynoście się oboje! — Cemil chwycił Hanser za ramię i wypchnął ją w stronę drzwi. — Puść mnie! — krzyknęła.

Melih odepchnął jego rękę, ale Cemil wpadł w jeszcze większą furię. Wyrzucił na ganek czarny worek z rzeczami Hanser, bukiet kwiatów i torbę z prezentem. — Zabierajcie swoje nieszczęście i nigdy tu nie wracajcie! — Drzwi zatrzasnęły się z hukiem.

Hanser stała nieruchomo przed rodzinnym domem, patrzyła na białe płatki kwiatów rozsypane po brudnych deskach ganku. Dom, który powinien dawać jej schronienie, właśnie odrzucił ją jak obcą. Melih podniósł czarny worek. — Znajdziemy jakieś miejsce. — Nie mów „my” — odparła z bólem. — Przez twoje decyzje straciłam ostatni dach nad głową. — Chciałem ci pomóc. — Wszyscy chcecie mi pomagać, ale nikt nie pyta, czego ja pragnę. — Odwróciła wzrok i ruszyła przed siebie.

Tymczasem Cihan prowadził samochód przez opustoszałą drogę. Oddychał ciężko, ściskając kierownicę tak mocno, że pobielały mu knykcie. Widział w myślach łzy Hanser, opuszczoną głowę Meliha i ich wspólne milczenie. „To dziecko nie jest twoje” — jej głos powracał bez końca. — Kłamiesz! — krzyknął nagle i uderzył dłońmi w kierownicę. — Dlaczego wciąż mnie okłamujesz?

Samochód zjechał gwałtownie na pobocze. Cihan zahamował, wysiadł i zatrzasnął drzwi. Zaczął chodzić przed maską auta, próbując odzyskać oddech. — Gdybyś naprawdę nic do mnie nie czuła, nie patrzyłabyś w ten sposób — mówił do nieobecnej Hanser. — A jeśli mnie kochasz, dlaczego wybierasz jego? — Oparł dłoń o maskę i spuścił głowę. Gniew ustępował miejsca rozpaczy. — Powiedz mi tylko raz prawdę — wyszeptał. — Nawet jeśli ta prawda mnie zniszczy.

Hanser i Melih dotarli do parku przy niewielkim placu zabaw. Usiedli na ławce, obserwując dzieci biegające między huśtawkami. Ich śmiech brzmiał jak echo życia, które dla Hanser wydawało się teraz nieosiągalne.

— Nie powinienem był mówić Cihanowi, że dziecko jest moje — przyznał Melih. — Wtedy wydawało mi się, że cię chronię. — Nie ochroniłeś mnie. Dałeś mu kolejny powód, żeby mną pogardzał. — On tobą nie pogardza. Jest zazdrosny i zraniony. Rzucił mi pieniądze pod nogi, bo nie potrafi znieść myśli, że może cię stracić.

Hanser spojrzała na niego ze złością. — Nie usprawiedliwiaj go, a przede wszystkim nie decyduj już za mnie. Cemil wyrzucił mnie z domu, Cihan nazwał oszustką, a ty uczyniłeś mnie częścią kłamstwa, którego nie potrafię dłużej udźwignąć.

Melih wyjął paczkę chusteczek i podał jej jedną. — Masz prawo być na mnie zła. — Jestem zła na wszystkich. Najbardziej na siebie, bo pozwoliłam, by strach odebrał mi głos.

Gdy otarła łzy, Melih wyciągnął z kieszeni niewielkie pudełeczko. W środku leżały dwie złote obrączki. Hanser pobladła. — Skąd je masz? — Sinem uratowała je przed wyrzuceniem. To twoja obrączka i obrączka Cihana. — Dlaczego mi je pokazujesz? — Bo zanim podejmiesz decyzję o przyszłości, musisz uczciwie spojrzeć na przeszłość. Jeśli chcesz odejść od Cihana, pomogę ci. Jeśli jednak nadal go kochasz, nie pozwól, by inni napisali zakończenie waszej historii. — Sam powiedziałeś mu, że dziecko jest twoje. — Powiedziałem to, żeby nie mógł ci go odebrać, ale jeśli mnie poprosisz, wyznam mu wszystko.

Hanser długo patrzyła na złoty krążek. W końcu wzięła swoją obrączkę i ścisnęła ją w dłoni. — Jeszcze nie wiem, co zrobię. — Tym razem nikt nie będzie cię poganiał.

Przed białą rezydencją Sinem czekała na powrót Cihana. Gdy samochód wjechał przez bramę, natychmiast podeszła do mężczyzny. — Byłeś u Hanser? — To nie twoja sprawa. — Widziałam, jak wyszedłeś. Wiem też, że Melih pojechał za tobą. Cihanie, ona jest przerażona. Jeżeli ją teraz zostawisz… — Nie wypowiadaj przy mnie jej imienia — interweniował ostro. — Ona może zostać bez domu! — Sama wybrała ludzi, którym ufa. Niech teraz zwróci się do nich. — Wcale tak nie myślisz! Gdyby ci nie zależało, nie pojechałbyś tam z fotografią i pieniędzmi.

Cihan odwrócił się gwałtownie. — Od tej chwili nie będziesz kontaktowała się ani z Hanser, ani z Melihem. Nie przekażesz im żadnej informacji z tego domu. Czy wyraziłem się jasno? — Nie możesz rozkazywać wszystkim tylko dlatego, że cierpisz! — Mogę chronić swoją rodzinę, a ty masz córkę, o której powinnaś zacząć myśleć.

Wewnątrz rezydencji, przy otwartych drzwiach prowadzących na klatkę schodową, stała Mukadder. Trzymała w rękach kuchenne pojemniki. Słysząc słowa o Hanser i Melihu, zakryła usta dłonią. — Więc to zaszło aż tak daleko — szepnęła.

Sinem tymczasem oparła dłoń o białą ścianę. Cihan minął ją i wszedł do domu, nie oglądając się za siebie. Gdy zniknął, nogi Sinem zaczęły drżeć. Płakała cicho, bo wiedziała, że brat nie tylko odpycha Hanser, ale niszczy również samego siebie.

W pokoju dziecięcym młody opiekun poprawił kocyk niemowlęcia, po czym przekazał dziecko Fadime. Beyza siedziała w fioletowym fotelu, przeglądając telefon. — Mały znowu prawie nic nie zjadł — zauważyła Fadime. — Jeśli jest głodny, nakarm go ponownie. — To nie takie proste. Dziecko jest niespokojne. — Każde dziecko płacze.

Do pokoju weszła Mukadder. Tym razem na jej twarzy nie było uśmiechu. — Powinnaś wziąć syna na ręce — powiedziała do Beyzy. — Potrzebuje matki, nie tylko opiekunów.

Beyza odłożyła telefon. — Nie pouczaj mnie. — Nie pouczam. Martwię się. W tym domu wszyscy zachowują się tak, jakby dziecko było symbolem zwycięstwa. A ono jest żywym człowiekiem.

Fadime nerwowo poprawiła ubranko niemowlęcia. — Może zawołam lekarza? — Nigdzie nie będziesz dzwoniła — odparła Beyza. — Cihan ma wystarczająco dużo problemów.

Mukadder spojrzała na nią uważnie. — Problemy Cihana mają imię Hanser. — Beyza zacisnęła usta.

Kilka godzin później Cihan odnalazł Hanser przed domem Ertugrula. Czarny worek stał przy jej nogach. Na palcu kobiety widniała dawna obrączka. Cihan również miał swoją; Melih oddał mu ją, zanim odszedł.

— Nie oznacza to, że do siebie wróciliśmy — zastrzegła Hanser. — Wiem. — Założę ją tylko po to, żeby Cemil zrozumiał, że nie jestem samotna i bezbronna. — Nie jesteś.

Ertugrul wyszedł przed dom i spojrzał na nich ze zdumieniem. — Widzę dwoje ludzi noszących obrączki — powiedział. — Ale stojących tak daleko od siebie, jakby dzielił ich cały Bosfor.

Hanser spuściła wzrok. — Potrzebuję miejsca na kilka dni. — Ten dom jest dla ciebie otwarty. Nie musisz niczego tłumaczyć. — Wzięła czarny worek, lecz Ertugrul odebrał go z jej rąk. — Ciężary nosi się łatwiej, gdy ktoś pomaga — powiedział ciepło. — Dotyczy to również tych, których nie widać.

Cihan i Hanser wymienili krótkie spojrzenie; oboje wiedzieli, o jakim ciężarze mówił.

W rezydencji Fadime wpadła do sypialni Aysu. — To ty dałaś Melihowi obrączki? — zapytała.

Aysu pobladła. — Mukadder Hanim prosiła, żeby ich nie niszczyć. Czy ty zdajesz sobie sprawę, co zrobiłaś?

Telefon Fadime zadzwonił. Na ekranie pojawiło się imię Cihana. Mężczyzna stał przy samochodzie na wzgórzu, z którego rozciągał się widok na Bosfor. — Gdzie jest Aysu? — zapytał bez powitania. — W domu, nic jej nie jest. — Chcę wiedzieć, kto wyniósł z rezydencji obrączki.

Fadime spojrzała na przerażoną córkę. — Nie mam pojęcia. Może Sinem? — Nie kłam! Wieczorem przyprowadzisz Aysu do mojego gabinetu.

Po zakończeniu rozmowy Fadime złapała córkę za ramiona i potrząsnęła nią. — Dlaczego zawsze musisz mieszać się w cudze sprawy? — Bo wszyscy milczą, kiedy dzieje się krzywda. — Takimi słowami sprowadzisz nieszczęście na nas obie!

Jeszcze tego samego dnia Cihan i Hanser pojechali do Cemila. Gdy Derya otworzyła drzwi, zbladła na widok obrączek. — Przyszliśmy po rzeczy Hanser — oznajmił Cihan.

Cemil stanął w progu. — Sam ją stąd zabrałeś. — Ty ją wyrzuciłeś. To różnica. Oddasz pieniądze, zdjęcia i prezenty. — Pieniądze zostały rzucone w moim domu! — Należały do niej. Jeśli nie oddasz wszystkiego, jutro przyjadę z policją.

Hanser spojrzała na Cihana zaskoczona. — Nie potrzebuję twojej zemsty. — To nie zemsta, to naprawienie błędu.

Derya bez słowa przyniosła kopertę. Cemil oddał ją z niechęcią, unikając wzroku siostry. — Nie chcę tych pieniędzy — powiedziała Hanser. — Przekaż je komuś, kto naprawdę ich potrzebuje, ale nigdy więcej nie próbuj mnie nimi kupić.

Cihan przyjął jej słowa bez protestu.

Wieczorem w gabinecie Cihana stanęły Beyza, Fadime i Aysu. Mężczyzna siedział za biurkiem, a jego milczenie było bardziej przerażające niż krzyk. — Kto dał obrączki Melihowi? — zapytał. — Ja — przyznała Aysu.

Fadime natychmiast zaczęła się tłumaczyć. — Ona jest młoda, nie rozumie konsekwencji. Na pewno Melih ją namówił! — Nikt mnie nie namawiał — przerwała Aysu. — Mukadder Hanim powiedziała, że pewnych więzi nie wolno niszczyć tylko dlatego, że komuś są niewygodne.

Beyza wstała gwałtownie. — Ta dziewczyna powinna natychmiast opuścić rezydencję! — To nie ty podejmujesz decyzje w moim gabinecie — odpowiedział Cihan. — Jestem twoją żoną! — W takim razie zachowuj się jak żona, a nie jak strażniczka cudzych tajemnic.

Beyza zamilkła. Na jej twarzy pojawił się cień strachu.

Napięcie okazało się zbyt silne dla Mukadder. Tej nocy znaleziono ją osłabioną w sypialni. Cihan siedział przy łóżku, trzymając ją za rękę. — Powiedz mi, co cię tak przeraziło? — prosił. — Czy chodzi o Hanser, o dziecko Beyzy? Mamo, ja muszę wiedzieć.

Mukadder poruszyła ustami, lecz nie zdołała odpowiedzieć. Kiedy Cihan wyszedł po lekarza, do pokoju weszła Beyza z tacą. Postawiła filiżankę na stoliku i pochyliła się nad starszą kobietą. — Nie próbuj niczego mówić Cihanowi — wyszeptała. — Jeśli dowie się, że dziecko Hanser może być jego, zacząć szukać kolejnych odpowiedzi. A wtedy wszyscy zapytają również o moje dziecko. — Mukadder patrzyła na nią z przerażeniem. — Jedno słowo — ciągnęła Beyza — a Hanser straci spokój, Sinem straci córkę, a ty stracisz syna na zawsze. Milczenie jest teraz jedynym sposobem, by ocalić te rodziny.

Później Beyza weszła do pokoju Sinem. Kobieta leżała w łóżku w białym hidżabie, a obok niej spała Mina. — Cihan zabronił ci kontaktować się z Hanser — powiedziała Beyza. — Masz go posłuchać. — Nie będziesz mi wydawać poleceń. — Nie. W takim razie pomyśl o Minie. Jeśli w tym domu wybuchnie skandal, Mahmut natychmiast wykorzysta go przeciwko tobie. Może uznać, że nie jesteś zdolna zapewnić córce bezpieczeństwa.

Sinem poderwała się. — Nie waż się mieszać w to mojego dziecka! — Ja tylko przypominam ci, o jak wysoką stawkę gramy. Hanser podjęła własną decyzję, ty zrób to samo. — Beyza wyszła, pozostawiając Sinem samą z lękiem.

W domu Ertugrula Hanser stała przy oknie i patrzyła na nocne światła Stambułu odbijające się w Bosforze. Obracała na palcu złotą obrączkę. Ertugrul wszedł do pokoju i usiadł naprzeciwko niej. — Pierścień nie odpowie na twoje pytania — powiedział. — Ale przypomina mi o wszystkim, co straciłam. — Kochasz Cihana? — Miłość nie wystarcza, gdy nie ma zaufania. — A czy ty mu zaufałaś?

Hanser milczała. — Ukrywam prawdę, bo się boję — przyznała w końcu. — Jeśli dowie się, że dziecko jest jego, może mi je odebrać. Beyza zrobi wszystko, żeby mnie zniszczyć. — Strach może uratować człowieka na jedną noc — odpowiedział Ertugrul. — Ale jeśli pozwolisz mu kierować całym życiem, stanie się więzieniem. Nie wybieraj między Cihanem a Melihem. Wybierz siebie i swoje dziecko.

Tej samej nocy Cihan spotkał się z Enginem w ogrodzie przed budynkiem firmy. — Sprawdzisz, kto zrobił fotografię przed szpitalem — polecił. — Chcę też wiedzieć, skąd pochodziły pieniądze w kopercie. — To ty je tam przyniosłeś. — Kopertę znalazłem w samochodzie. Ktoś przygotował ją wcześniej, jakby dokładnie wiedział, dokąd pojadę.

Engin zmarszczył brwi. — Podejrzewasz Beyzę?

Cihan chwycił go za ramię. — Nie wymieniaj żadnych nazwisk, dopóki nie będziesz miał dowodów. I nie informuj nikogo o tym śledztwie. Nawet Hanser. Zwłaszcza jej. Jeśli jest niewinna, ktoś wykorzystuje jej strach. Jeśli kłamie, sam odkryję dlaczego.

O świcie Hanser wyszła na spacer z Melihem. Szli drogą na obrzeżach miasta, gdy pierwsze promienie słońca oświetlały starą twierdzę. — Cihan oddał ci obrączkę? — zapytał Melih. — Założył swoją. To coś znaczy. — Nie chcę już odczytywać znaczeń z jego gestów. Potrzebuję słów.

Melih zatrzymał się. — W takim razie pozwól mi powiedzieć moje. Nie oczekuję, że za mnie wyjdziesz. Nie chcę budować swojego szczęścia na twoim strachu. Będę przy tobie jako przyjaciel, ale prawdę musisz wyznać sama.

Hanser po raz pierwszy od wielu godzin lekko się uśmiechnęła. — Dziękuję.

Melih został na drodze, a ona ruszyła dalej sama, czując chwilową ulgę.

W biurze Cihan przekazywał Enginowi kolejne dokumenty. — Sprawdź monitoring rezydencji, rachunki Beyzy i wszystkie połączenia wykonane w dniu wizyty u Cemila. Przygotuj też umowę dotyczącą bezpiecznego mieszkania dla Hanser. — Czy ona zgodziła się na twoją pomoc?

Cihan zastygł. — Jeszcze nie. — Więc najpierw ją zapytaj, inaczej ponownie zrobisz dokładnie to, czego się obawia.

Po wyjściu Engina Cihan długo spoglądał na telefon. W końcu wybrał numer. Hanser szła ulicą, kiedy na ekranie pojawił się napis: „Cihan Bey”.

— Słucham. — Musimy się spotkać. — Jeśli znowu chcesz mnie oskarżać, nie przyjdę. — Nie. Tym razem chcę słuchać.

Hanser zatrzymała się. — Dlaczego nagle zmieniłeś zdanie? — Ponieważ fotografia została wysłana do mnie z numeru należącego do kogoś z rezydencji. A pieniądze w kopercie wypłacono z konta, do którego dostęp miała Beyza.

Hanser zbladła. — Co próbujesz powiedzieć? — Ktoś chciał, żebym pojechał do twojego domu wściekły. Ktoś chciał, żebym cię upokorzył i ostatecznie od siebie odsunął. — I zrobiłeś dokładnie to, czego oczekiwał. — Wiem — przyznał Cihan. — Dlatego nie proszę cię o przebaczenie. Jeszcze nie. Proszę tylko o jedną rozmowę: bez Meliha, bez Beyzy i bez naszych rodzin.

Hanser spojrzała na obrączkę. — Mam jeden warunek. Nie będziesz decydował za mnie ani za moje dziecko.

Po drugiej stronie zapadła cisza. — Zgadzam się. — A jeśli usłyszysz prawdę, której nie jesteś gotowy przyjąć?

Cihan zacisnął dłoń na krawędzi biurka. — Wtedy przynajmniej po raz pierwszy będę cierpiał z powodu prawdy, a nie kłamstwa.

Hanser zamknęła oczy. Serce biło jej tak mocno, jakby odpowiedź miała rozstrzygnąć całe jej życie. — Spotkajmy się o 11:00 — powiedziała.

Rozłączyła się i ruszyła dalej. Nie zauważyła stojącego po drugiej stronie ulicy samochodu. Za przyciemnioną szybą Beyza obserwowała ją z telefonem przy uchu.

— Ona zgodziła się spotkać z Cihanem — powiedziała cicho. — Musimy działać, zanim wyzna mu, kto naprawdę jest ojcem jej dziecka.

Samochód odjechał, a Hanser szła przed siebie, nieświadoma, że najtrudniejsza walka dopiero się zaczyna.

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page